spacer[ Copyright: Długi & Cobra Paintball Team ] @ [ Tomazi Paintball ]  [ Designed by: Długi & Długi ] @ [ A-World ] [A] [E] [?]
Trenig Zimowy
Wpisany przez Długi   

W dniu 18 lutego 2011, w piątek pojechaliśmy do Czerwonego Boru
na trening z bytowania w warunkach zimowych. Z naszej strony pojechał Stasiu, Jarod i ja, (Jarod niestety w nocy musiał wracać) oraz Szpargał i Karok.
Główne założenie to sprawdzenie umiejętności założenia bazy
i bezpiecznego przenocowania w warunkach zimowych

 

No to pora na krótki opis naszej małej „misji”.

Miejscem akcji był teren dawnego poligonu wojskowego w Czerwonym Borze (Initial POC: 34U 574280 5875860 – wieża).

Szczegóły zostały ustalone wcześnie poprzez e-mail tj. koordynaty POC, procedura RV (callsigns, signals, FREQ).

Pierwsza grupa (Jarod, Długi i Stasiu) zajęła POC około 182130 LT FEB 11.

Sprawdziliśmy teren, wokół wieży, sprawdziliśmy samą wieżę, oraz drogi dojazdowe.
Następnie patrolowaliśmy teren i czekaliśmy na drugą grupę (Szpargał i Karok).

Około 2310 LT otrzymaliśmy telefon że grupa Tango 1 jest już w Zambrowie.
Po tym telefonie poszliśmy na drogę dojazdową do POC.
Około 2355 LT nadeszło wywołanie na radio i chwilę później zauważyliśmy światła samochodu.

Teraz o tym jak przeszła cała procedura RV:
Po zauważeniu świateł zajęliśmy pozycje - ja i Jarod po obu stronach drogi, Stasiu na drodze jakieś 50 metrów dalej.
Nadaliśmy na radio polecenie zatrzymania pojazdu, jakieś 100-200 metrów przed nami.

Następnie polecenie zgaszenia świateł. Jak zgasły światła Stasiu nadał sygnał wywołania (morsem czerwonym światłem)

Otrzymaliśmy sygnał potwierdzający i kazaliśmy im powoli podjechać. Stasiu ich zatrzymał a my zabezpieczaliśmy z obu stron, podchodząc do auta.
A później to już staropolskie powitanie ;o)

Potem kolejne przywitanie, wymiana „uprzejmości” i jak Szpargał i Karok byli gotowi to wybraliśmy się na dłuższy patrol około 190035 LT FEB 11.
Ale już zupełnie na luzie. Co prawda z bronią ale jakbyśmy chodzili po swojej bazie.

A generalnie gęby nam się nie zamykały i w zajebistej atmosferze obeszliśmy cała patelnię dookoło, po drodze sprawdzając jeszcze bunkier na patelni (super warunki, sucho, dużo cieplej, spokojnie można tam było spać).
W sumie zrobiliśmy 3,5 km.

No i przeszliśmy do najważniejszej części naszego wypadu. Przygotowanie noclegu.
Rozstawiliśmy namiociki, przygotowaliśmy spanie, zjedliśmy coś na ciepło, znowu pogadaliśmy i pewnie żeby nie konieczność sprawdzenia jak się śpi w zimę w namiocie to przegadalibyśmy całą noc do rana ;o)

Pogoda po prostu piękna – cały czas padał śnieg, wiatr nie za duży, aż szkoda się było kłaść.

Po wejściu do namiotu w pierwszej chwili wydziela się tyle pary że ma się wrażenie jakby maska zaparowała.Wpakowaliśmy się ze Stasiem w śpiwory, pogadaliśmy jeszcze dobrą chwilę i spanie.

Rano wstaliśmy około 0800 LT. Namiot przysypany śniegiem.
Ale śnieg już nie sypał.
Wrzuciliśmy coś ciepłego na żoładek, pogadaliśmy sobie jeszcze trochę, wrażenia z noclegu, fotki, no i około 1000 LT zapakowaliśmy się w samochody i trzeba było wracać do cywilizacji.

Teraz pewnie kolejny taki wypad to już bardziej na bojowo, tzn. Autka zostawiamy i wszystko co potrzebne targamy w plecaku ze sobą.

Może będzie więcej chętnych ;o))